Przy trójce dzieciaków w domu doskonale wiem, jak szybko pieniądze potrafią „rozpłynąć się” w codzienności. Nowe buty, wycieczka szkolna, zajęcia dodatkowe – lista wydatków nigdy się nie kończy. Jednak od kiedy weszło świadczenie 800 plus, obiecałam sobie, że przynajmniej część tych środków musi pracować na ich przyszłość. Tak trafiłam na rodzinne obligacje skarbowe.
Jeśli szukasz sposobu, żeby pieniądze odłożone dla dzieci nie traciły na wartości przez inflację, a jednocześnie nie chcesz ryzykować na giełdzie, to może być rozwiązanie idealne dla Twojej rodziny.
Co to właściwie są te „rodzinne” obligacje?
To specjalny rodzaj oszczędzania oferowany przez państwo, stworzony wyłącznie dla rodziców i opiekunów otrzymujących świadczenie 800 plus. Nie każdy może je kupić – to taki mały „przywilej” dla nas, rodziców.
Największy plus? Są indeksowane inflacją. Oznacza to, że ich oprocentowanie zawsze będzie o kawałek wyższe niż wzrost cen w sklepach. Dla mnie to kluczowe – chcę mieć pewność, że za 10 lat te pieniądze będą realnie coś warte.
Mamy do wyboru dwie drogi: ROS i ROD
W rodzinnych obligacjach mamy dwa główne produkty. Sama długo się zastanawiałam, który wybrać, więc uprościłam to sobie tak:
1. ROS (6-letnie Rodzinne Obligacje Skarbowe): Dobre, jeśli Twoje dzieci są już nieco starsze i wiesz, że pieniądze będą potrzebne za kilka lat (np. na kurs na prawo jazdy czy pierwsze własne lokum). 2. ROD (12-letnie Rodzinne Obligacje Skarbowe): Mój faworyt dla młodszych bąbelków. Mają wyższą marżę i pozwalają budować kapitał przez bardzo długi czas. Im wcześniej zaczniesz, tym potęga procentu składanego mocniej zadziała.
Ile można w to włożyć?
Tu pojawia się jedyne „ograniczenie”, ale bardzo sprawiedliwe. Możemy kupić obligacje tylko do wysokości kwoty, którą faktycznie otrzymaliśmy z świadczeń na dzieci. Jeśli pobierasz 800 plus od roku, Twój limit to 9600 zł na każde dziecko. My w domu prowadzimy prosty zeszyt, w którym zaznaczam, ile już wpłaciliśmy, żeby się w tym nie pogubić.
Dlaczego jako mama polecam to rozwiązanie?
- Bezpieczeństwo: To najbezpieczniejsza forma oszczędzania w Polsce. Gwarantuje je Skarb Państwa.
- Prostota: Wszystko załatwisz przez internet. Nie musisz biegać po bankach z trójką dzieci u boku (każda mama wie, jaka to wyprawa!).
- Elastyczność: Jeśli zdarzy się nagła sytuacja (odpukać!), pieniądze można wycofać wcześniej, choć wiąże się to z niewielką opłatą (zwykle 0,70 zł lub 2 zł od każdej obligacji).
- Kapitalizacja: Odsetki nie są wypłacane co roku na konto, ale dopisywane do Twojego wkładu. Dzięki temu w kolejnym roku odsetki liczą się od większej kwoty. To rośnie jak na drożdżach!
Jak zacząć? (Krótka checklista)
Jeśli masz już konto w banku PKO BP lub Pekao SA, sprawa jest banalnie prosta – możesz otworzyć rachunek rejestrowy obligacji bezpośrednio w swojej bankowości. Możesz też skorzystać z serwisu obligacjeskarbowe.pl.
1. Otwierasz rachunek obligacji (to nic nie kosztuje). 2. Przelewasz kwotę, którą chcesz zainwestować (możesz zacząć nawet od 100 zł!). 3. Wybierasz ROS lub ROD. 4. Gotowe! Możesz spać spokojniej, wiedząc, że budujesz dziecku „poduszkę” na start.
Moja rada na koniec
Nie musisz od razu wpłacać całego 800 plus. Zacznij od 100 czy 200 zł miesięcznie. Najważniejsza jest regularność. Zobaczysz, że z czasem widok rosnących oszczędności na koncie dziecka daje większą satysfakcję niż kolejna zabawka, która po tygodniu i tak wyląduje w kącie.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak obligacje wypadają na tle innych sposobów odkładania, zerknij na nasz ranking kont oszczędnościowych – tam też znajdziesz kilka ciekawych opcji dla rodzin!